Airbus A380

Na pokazach lotniczych z roku 2010 można było oglądać ten piękny samolot. Na dzień dzisiejszy z powodu „zarazy” wszystkie zostały uziemione i jak przeglądałem stare zdjęcia to wspomnienia wróciły
Airbus A380

Na pokazach lotniczych w 2010 roku miałem okazję zobaczyć tego olbrzyma przestworzy – Airbusa A380. Już wtedy przyciągał uwagę nie tylko swoimi imponującymi gabarytami i charakterystycznym, dwupoziomowym pokładem, ale również niezwykle cichą pracą silników. Mimo że to największy samolot pasażerski świata, w trakcie prezentacji zdawał się generować zdecydowanie mniej hałasu niż mniejsze maszyny, takie jak Boeing 737-800 czy Airbus A320.

Dziś, z powodu pandemicznych realiów („zarazy”), większość tych samolotów została uziemiona i stoi na lotniskach, czekając na ponowną szansę wzbić się w powietrze. Patrząc na swoje stare zdjęcia z tamtego okresu, wracam pamięcią do chwili, gdy pierwszy raz mogłem przyjrzeć się A380 z bliska. Przechadzając się po płycie lotniska podczas pokazów, czułem ogromne podekscytowanie – to była przecież prawdziwa gratka dla fanów lotnictwa, a na żywo robił o wiele większe wrażenie niż na zdjęciach czy filmach.

Co ciekawe, największym zaskoczeniem wcale nie były jego rozmiary (choć te oczywiście imponują), lecz właśnie względna cisza w porównaniu z mniejszymi odrzutowcami, wyposażonymi w zaledwie dwa silniki. Pamiętam, jak po zakończonym przelocie A380 na pokazie, wiele osób komentowało, że „spodziewali się głośniejszej bestii”, tymczasem olbrzym ten okazał się znacznie subtelniejszy dla ucha. To zasługa nowoczesnych silników Rolls-Royce’a czy Engine Alliance, które zapewniają dużą moc przy jednoczesnym ograniczeniu hałasu i emisji zanieczyszczeń.

Teraz kiedy świat lotnictwa przechodzi trudny okres, chętnie wracam do tamtych wspomnień. Czekam z niecierpliwością na moment, w którym znów będzie można zobaczyć potężnego Airbusa A380 w akcji. Mam nadzieję, że już niedługo te niezwykłe maszyny ponownie zagoszczą w przestworzach – nie tylko jako ikony nowoczesnego lotnictwa, lecz także jako symbol powrotu do normalności i podróżniczej swobody.