To zdecydowanie nasze ulubione miejsce na urlopowanie się. Jak do tej pory wracaliśmy tam już trzy razy, za każdym razem odkrywając coś nowego. Najczęściej naszą bazą jest Dubrownik, choć ostatnia wizyta trochę nas zaskoczyła – tłumy turystów momentami przytłaczały, zwłaszcza w sezonie. Mimo to, miasto wciąż ma w sobie ten niepowtarzalny urok, który sprawia, że chce się tam wracać.
Dubrownik to prawdziwa perełka dla każdego, kto lubi zwiedzanie. Spacer po murach obronnych to absolutny must-do – widoki na Adriatyk i czerwone dachy starego miasta zapierają dech w piersiach, niezależnie od tego, ile razy się je ogląda. Do tego dochodzą wąskie uliczki, klimatyczne knajpki i ta charakterystyczna atmosfera historycznego miejsca. Fani 'Gry o Tron' będą w siódmym niebie – Dubrownik służył jako Królewska Przystań, a zorganizowane wycieczki po lokacjach z serialu to świetny sposób, by zobaczyć te miejsca z bliska. Przewodnicy opowiadają masę ciekawostek o tym, jak kręcono poszczególne sceny, co dodaje frajdy nawet tym, którzy serialu nie śledzili z zapartym tchem.
Ale będąc w Dubrowniku, warto też wyrwać się poza miasto i zobaczyć okoliczne wyspy. Promy odpływają z portu Gruž, a bilety są naprawdę przystępne cenowo – to świetna opcja na jednodniową wycieczkę. My szczególnie upodobaliśmy sobie wyspę Lopud, która skradła nasze serca. To tam spędziliśmy najwięcej czasu i zrobiliśmy większość zdjęć z naszych ostatnich wakacji. Lopud jest idealnym miejscem na reset – nie ma tam samochodów, więc panuje błoga cisza, tylko szum morza i śpiew ptaków. Plaże są kameralne, woda krystalicznie czysta, a spacer po wyspie pozwala naprawdę się wyciszyć. Polecam zwłaszcza plażę Šunj – dojście do niej zajmuje chwilę, ale widoki i relaks na miejscu wynagradzają wszystko.
Jeśli ktoś szuka równowagi między zwiedzaniem a odpoczynkiem od tłumów, to połączenie Dubrownika z okolicznymi wyspami, zwłaszcza Lopud, jest strzałem w dziesiątkę. My już planujemy kolejną wizytę – może tym razem uda się odkryć jeszcze inne zakątki tego regionu?”






